Udany rewanż za remis w Wodzisławiu Śląskim
W 12. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bielszczanie zagrali z Odrą Wodzisław Śląski.
BKS Stal - Odra Wodzisław Śląski 3:1 (0:0)
Bramki:
1:0 Caputa (55')
2:0 Pontus (61')
3:0 Zdolski (64') - rzut karny
3:1 Gać (71')
Żółte kartki: Antczak
BKS Stal: Kozik, Zdolski, Sornat, Antczak, Kopeć, Rucki, Czaicki, Wójcik (57. Pontus), Caputa (68. habdas), Brychlik, Luke (57. Lewandowski)
Odra: Łobaczewski, Gojny, Sławik, Nakonieczny, Szymaszek (82. Sell), Gwiaździński, Jakosz (61. Młynek), Zyguła (79. Markiewicz), Górnicki (68. Krupa), Gać, Balcer
Sędzia: Łukasz Sowada (KS Opole)
Do sobotniego meczu obie drużyny przystępowały w dobrych humorach. Tydzień wcześniej bowiem BKS Stal wygrał 3:0 z liderem Nadwiślanem Góra, a Odra wygrała po raz pierwszy w tym sezonie pokonując rezerwy Podbeskidzia. Bielszczanie zapomnieli już o słabszym okresie gry, a ostatnie wyniki pozwalają im realnie myśleć o dłuższym pobycie w ligowej czołówce.
W sobotnim meczu trener Jan Furlepa wciąż nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Rafała Łybyka i Adriana Dwornika, a wyjściowa jedenastka była taka sama jak w zwycięskim spotkaniu z Nadwiślanem. Bielszczanie chcieli podtrzymać serię zwycięstw, tym bardziej, że marzyli o rewanżu za mecz w Wodzisławiu Śląskim, w którym zremisowali 0:0. Wówczas wydawało się, że remis z dobrze grającą Odrą to wynik dobry. Liga zweryfikowała jednak wszystko. Odra po rozegraniu całej pierwszej rundy ligowej zajmuje ostatnie 12. miejsce z dorobkiem 5 punktów.
Drużyna wodzisławskiej Odry w dotychczasowych spotkaniach trafiała do bramki rywali zaledwie 4 razy. I choć bielszczanie musieli być czujni w obronie, to wobec słabszej formacji ataku Odry, główny nacisk swojej gry podopieczni Jana Furlepy powinni położyć na ofensywę. Rzeczywiście tak było, choć ilość okazji bramkowych nie przekładała się w żadnym razie na zdobyte gole. W pierwszych minutach gry BKS Stal zagrał bardzo agresywnie i ofensywnie. Efektem były okazje Luke Uzomy. W 23. minucie bezpośrednio z rzutu rożnego Mateusza Łobaczewskiego próbował zaskoczyć Damian Zdolski, ale bramkarz Odry był czujny i wybił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później po kolejnym kornerze bliski szczęścia był Sebastian Kopeć, który główkował w boczną siatkę. Podobny efekt miało identyczne rozegranie rzutu rożnego w 34. minucie. Tym razem Kopeć powinien jednak trafić między słupki, gdyż był kompletnie niepilnowany. Najlepszą okazję do zdobycia bramki w pierwszej połowie miał jednak w 25. minucie Seweryn Caputa, który znalazł się sam na sam z bramkarzem gości. Strzał bielskiego pomocnika obronił jednak Łobaczewski. To czego zabrakło w pierwszej części gry, to strzały z dystansu. Bielszczanie tym samym nie wykorzystali słońca świecącego w oczy bramkarzowi Odry, przez które Łobaczewski kilkakrotnie niepewnie interweniował na przedpolu. Po pierwszych 45 minutach wynik był bezbramkowy.
Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bardzo spokojnie, jakby czekając na błąd rywala. Nic nie zapowiadało bramki, która padał w 55. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się Seweryn Caputa, a piłka wpadła obok słupka obok zaskoczonego Łobaczewskiego. W 61. minucie było już 2:0. Gola zdobył najlepszy strzelec bialskiej Stali Marcin Pontus, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku. W 63.minucie w polu karnym gości faulowany był Dariusz Rucki. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na rzut karny. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Damian Zdolski. W 72. minucie padła bramka dla gości. Pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Artur Gać. Goście poszli za ciosem i byli bliscy zdobycia drugiego gola, ale strzał głową jednego z zawodników Odry okazał się niecelny. Drużyna trenera Grzegorza Jakosza grała ambitnie, ale nie była w stanie odwrócić losów meczu. Po 90. ostatnim gwizdku sędziego bielszczanie mogli cieszyć się z kolejnych trzech punktów dopisanych do ligowej tabeli.







